Trzecia Dycha – praktyczny poradnik cz. 2

0 No tags Permalink 0

W ubiegłym tygodniu obiecałem, że opublikuję drugą część poradnika na temat trzeciej dychy do maratonu. Specjalnie zwlekałem ze wpisem, ponieważ czekałem, jak rozwinie się kwestia warunków pogodowych. No i przyznaje, że zapowiada się niezła jazda. Co nas czeka? Iście zimowa aura, na co powinniśmy być przygotowani. Chociaż tyle, że nie prognozują opadów śniegu. Na dodatek pora rozgrywania biegu sprzyja problemom żołądkowym – szczegółowo opisuję kwestię diety. Już teraz jestem przekonany, że ten bieg zapadnie na długo w pamięci wszystkich uczestników. Zapraszam do lektury!
 

 
Już na samym początku podkreślam, że mój poradnik nie jest prawdą objawioną. Wszystkie porady opieram na wieloletnim doświadczeniu. Jeżeli ktoś chcę z tego korzystać to super, ale wiem, że są osoby, które wolą podążać własną ścieżką – nic mi do tego. Wszystkim życzę jak najlepiej. Z kolei, jeżeli ktoś chcę się podzielić własnym doświadczeniem, to przypominam o komentowaniu – czytam wszystkie komentarze. Przypinam o pierwszej części poradnika. Koniecznie musicie ją przeczytać!
 

 

Jak się ubrać?

Powyżej widzicie grafikę z prognozą pogody. Synoptycy prognozują -8°C, ale temperatura odczuwalna będzie niższa za sprawą silnego wiatru ze wschodu. Gdyby nie ten wiatr, to warunki byłyby całkiem znośne. Proponuje następujący zestaw ubrań:

  • długie spodnie, mogą to być luźne dresy lub leginsy, kwestia gustu. Ważne: nie zalecam kombinacji leginsy + luźne spodnie. Dlaczego? Będzie za gorąco.
  • bielizna termoaktywna z długim rękawem.
  • bluza z długim rękawem jako drugą warstwę. Ważne: gramaturę bluzy warunkuję od czasu oraz intensywności biegu. Sam będę biegł w lekkiej bluzie oddychającej, bo wiem, że na drugim kilometrze trasy będzie mi już ciepło. Jeżeli ktoś planuje biec powyżej 45 minut, to zalecam grubszą, ocieplaną bluzę. Biegający powyżej godziny mogą rozważyć ubranie kurtki, ale osobiście nie jestem zwolennikiem startowania w tej części garderoby. Jeżeli obawiasz się wiatru, to polecam bezrękawnik, który zapewnia skuteczniejsze odprowadzanie ciepła. Jak ktoś jest zmarzluchem, to może rozważyć opcję trzech warstw: bielizny, oddychającej koszulki oraz ocieplanej bluzy.
  • czapka, rękawiczki oraz buff na szyję.
Lubisz pomagać? Zapraszam do udziału w akcji „biegam dobrze”. Zbieram pieniądzę dla fundacji Sypansis. Więcej na temat tej akcji przeczytać TUTAJ.
 

 

Co jeść w sobotę?

Dwa lata temu przeżyłem traumę na zimowej trasie – i to wcale nie przez podbieg na ul. Zana. Przypominam swój wpis sprzed dwóch lat, przy okazji możecie porównać, jak pisałem kiedyś z tym, jak piszę obecnie. Jest różnica, prawda? Pamiętajcie o tym, żeby uważać, co jecie już w czwartek i piątek. Być może dla niektórych, to przesada, ale jak ktoś narzeka na problemy żołądkowe w trakcie biegu, to musi dmuchać na zimne. W piątek rezygnuje z produktów: bogatych w błonnik (płatki owsiane, ciemne pieczywo), smażonych i tłustych dań (w szczególności z mięsa i ryb), serów (żółty, pleśniowy, dojrzewający, topiony), konserw rybnych, wędzonych ryb, naleśników, grzanek, frytek, jajecznicy, jaj na twardo, tłustych zup, bigosu, kapusty, kapusty kiszonej, brukselki, ogórków kiszonych, soi, soczewicy, ostrych przypraw, czekolady, alkoholu, napojów gazowanych… Stawiam na chude mięso, nabiał, gotowane warzywa, makarony z lekkim sosem lub oliwą. Podkreślam, że nie jestem zwolennikiem głodowania się. Wystarczy postawić na lekkostrawną dietę. Co jeść w dzień startu? Przedstawiam listę proponowanych produktów: kasza manna lub kukurydziana, ryż,  pieczywo pszenne, biały makaron, suchary, biszkopty, kefir, twaróg, serek homogenizowany, oliwa z oliwek, jaja na miękko, lekkie sosy, gotowane warzywa, soki owocowe lub warzywne, galaretki, kisiel, herbaty ziołowe. Mój jadłospis w sobotę prawdopodobnie będzie wyglądał tak:

Śniadanie: kaszka manna

Drugie śniadanie: jaja na miękko

Obiad: makaron z sosem pomidorowym

Kolacja: kisiel z bananem.

W międzyczasie może wjechać kilka biszkoptów. 😉

Jak widzicie, nie ma w tym magii. Mam świadomość, że wiele osób ma taki problem, że żona lub mąż nie biega i trzeba jeść to, co wszyscy. W takim układzie proponuje szczerą rozmowę – najlepiej dzisiaj, żeby kupić potrzebne produkty. Na pewno uda się coś wynegocjować. Z pewnością to nie będzie życiowa dycha, biorąc pod uwagę wyniki, ale warto działać świadomie. Chyba każdy z nas woli przekraczać metę z satysfakcją, a nie grymasem bólu i zawodu.

Dzisiaj w trakcie treningu przypomniałem sobie o:
 

 
Coś mnie tknęło i sprawdziłem stronę atestatora lubelskich tras i nie widziałem na liście sobotniej trasy. Być może autor nie zaktualizował strony? Mam nadzieję, że tak, bo w innym wypadku biegacze mogą się czuć oszukani. Zapis w regulaminie to nie wszystko.

Jak zwykle zachęcam do zadawania pytań oraz udostępniania tego wpisu. Wierzę, że niejedna osoba skorzysta!

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.