Era maksymalizmu w bieganiu

Projektanci butów do biegania nie mają łatwego życia. Jednocześnie muszą być kreatywni i skuteczni. Kreatywność przekłada się na design produktu, ale o co chodzi z tą skutecznością? Buty mają nie przeszkadzać, a najlepiej pomagać w uzyskaniu jak najlepszego wyniku. Nie wierzysz? Przeczytaj tekst na temat ery maksymalizmu w bieganiu.

Jedyną stałą jest… zmiana

Branża butów biegowych nie śpi. W dobie internetu jesteśmy atakowani próbą wykreowania konkretnej potrzeby. Każda marka próbuje przekonać jak najszersze grono biegaczy (klientów) do zakupu. Rywalizacja prędzej przypomina mieszane sztuki walki (MMA) niż boks olimpijski. Największym wyróżnikiem każdego brandu jest z pewnością rodzaj amortyzacji (popularne systemy/technologie). Nie trzeba pracować w specjalistycznym sklepie, aby kojarzyć flagowe rodzaje amortyzacji Nike, Adidasa czy Asicsa. W tym miejscu trzeba przyznać, że praca specjalistów od marketingu nie idzie w las. Zespoły z tego działu dwoją się i troją, aby jak najwięcej informacji o danym produkcie zostało w naszych głowach.

Kilka lat temu było głośno o butach minimalistycznych (era minimalizmu). Prawie każda marka miała w swojej ofercie buty z niewielką amortyzacją i takim samym dropem. W skrajnej wersji obuwie spełniało funkcje ochronne (przed szkłem, ostrymi kamieniami), bo nie posiadało praktycznie żadnej amortyzacji. Rynek brutalnie zweryfikował ten trend. Aktualnie praktycznie wcale nie komunikuje się produktu, jako minimalistyczny. Teraz mamy buty startowe. I to jeszcze jakie? Lekkie, dynamiczne i… maksymalistyczne. Oczywiście nie brakuje klasycznych startówek, ale przypominam, że ten tekst koncentruje się na „flagowcach”.

Regulacje prawne (to nie żart!)

Od 30 kwietnia 2020 roku obowiązują regulacje prawne w zakresie butów do biegania. Owe regulacje dotyczą najszybszych zawodników, ale nie od dziś wiadomo, że biznes robi się na biegaczach amatorach. Zatem od powyższej daty każdy zawodnik powinien mieć dostęp do takich samych produktów (zasada równych szans). Wytyczne technologiczne:

  • amortyzacja w butach nie może przekraczać 40 mm.
  • dopuszczalna jest jedna płytka, która pomaga w dynamiczniejszym odbiciu.
  • amortyzacja w kolcach nie może przekraczać 30 mm.

Źródło

Przepis na sukces (dynamika + amortyzacja)

Erę maksymalizmu na dobre otworzyła marka Nike. Chyba każdy kojarzy model Vaporfly (obecnie Alphyfly). Na początku był szok cenowy, a potem nastąpiła rosnąca popularność. Konkurencja nie była przygotowana na taki rozwój wydarzeń. Skąd ta odważna teza? Bo przyszło nam czekać prawie dwa lata, żeby konkurencja odrobiła zadanie domowe. Kolejne marki wypuszczają swoje produkty, które mają działanie na podobnej zasadzie, jak Vaporfly. Obecnie jesteśmy świadkami premiery za premierą!

Jeżeli mam być precyzyjny, to Nike nie był prekursorem butów maksymalistycznych. Każdy, kto siedzi trochę w butach do biegania, kojarzy, że pierwszą odważną marką, która postawiła na maksymalizm była… Hoka. Jednak to marka rodem z Oregonu wypromowała ten trend z mistrzowską skutecznością. I to właśnie ta marka jako jedna z pierwszych (po Nike) odpowiedziała swoim produktem, który był uzbrojony w płytkę z włókna węglowego (Hoka Evo Carbon Rocket, cena katalogowa 779,99 zł, drop 5 mm).

Nie będę pisał dokładnej daty premiery butów różnych marek, które wypuściły projekt wpisujący się w erę minimalizmu. Wymienię jedynie popularniejsze modele. Jeżeli jakiś pominąłem to znak, że go przeoczyłem lub… To świetna okazja, aby marka przekonała mnie, że popełniłem błąd. 😉

New Balance FuelCell TC – jeszcze ciepła propozycja od NB. Od kilku dni można je kupić. Cena katalogowa 829,99 zł, drop 10 mm.

Saucony Endorphin Speed – produkt nie jest dostępny w Polsce. Prognozowana cena 799,99, drop 8 mm.

Asics Metaracer Tokyo – produkt niebawem dostępny. Na wyróżnienie zasługuje brak twardej płytki jako element amortyzacji. Cena katalogowa 840,00 zł, drop 9 mm.

Brooks Hyperion Elite – ciekawe, czy ten model będzie dostępny w Polsce. Producent bez koloryzowania podaje, że buty utracą swoje właściwości po 80-160 km lub 1-2 szybkich maratonach. Cóż, nazwa zobowiązuje. 🙂 Niemniej, wyglądają ciekawie! Prognozowana cena 1199,99 zł, drop 8 mm.

Adidas Adizero Pro – tutaj na chwilę się zatrzymam. Przed wypuszczeniem na rynek poniższego modelu butów z łyżwą, to właśnie marka z trzema paskami wiodła prym wśród biegaczy ulicznych (na różnym poziomie zaawansowania). Trochę czasu upłynęło, zanim taki gigant wypracował swój własny produkt. Cena katalogowa 749,00 zł, drop 12 mm.

Nike Alphafly – następca Vaporfly (4% oraz next%). Trzecia odsłona maksymalistycznych butów od Nike, co pokazuje przewagę technologiczną, jaką ten brand ma nad konkurencją. Co tu dużo pisać. To właśnie w tym modelu Eliud Kipchoge pokonał maraton poniżej 2 godzin. Czas nie jest uznany za oficjalny, ale korzyści marketingowe, jakie odnotowała marka, są trudne do oszacowania. Cena katalogowa 1299,99 zł, drop 4 mm.

Maksymalizm dla każdego?

Zacznę od tego, że nie mi oceniać, kto powinien, a kto nie może biegać w butach maksymalistycznych. Jeżeli kogoś stać, to może w nich truchtać. Żyjemy w wolnym świecie. W teorii buty maksymalistyczne są dla każdego. Pozostaje pytanie, czy każdy biegacz zyskuje porównywalnie dzięki takiemu, a nie innemu obuwiu? Tutaj sprawa nie jest taka oczywista. Sam mam doświadczenie jedynie z Nike Vaporfly Next%. Nie zrobiłem w nich więcej niż 50 km. Jak te się zużyją, to zapewne nabędę kolejną parę butów maksymalistycznych. Jaką? Trudno powiedzieć. Nie ukrywam, że dostrzegam wartość w gamie tych produktów. Dla mnie to są buty do specjalnej roboty z dwóch powodów:

  • są drogie.
  • cechują się szybkim zużyciem.

Każdy kilometr wybiegany w tych butach jest piekielnie kosztowny. Porównywalnie do kosztów taxi. Nie będę pisał, jakiej taryfy. W tym miejscu podkreślę, że największą wadą butów z tego segmentu jest ich wytrzymałość. W tym przypadku mam na myśli maksymalną użyteczność w kontekście dynamiki i amortyzacji.

Dlaczego uważam, że buty maksymalistycznie nie dają każdemu takich samych benefitów? Sprawa jest prosta, wszystko rozbija się o tempo biegu. Nie będę pisał tempa granicznego, jakie uznaję za dopuszczalne, korzystne. Nie zagłębiając się w szczegóły, im szybciej biegniesz, tym większa energia się wytwarza i skraca się styczność stopy z podłożem. To z kolei daje wyższy zwrot energii i lepszy punkt wyjścia kolejnego kroku. W skrócie.

Im szybsze tempo = tym większe korzyści.

Niewątpliwie buty maksymalistyczne są dobrze amortyzowane, co daje ochronę dla mięśni i stawów na długim dystansie. Pamiętajmy, że porównuję je z innymi butami startowymi, a te mają niewielką amortyzację.

Na koniec muszę wspomnieć o korzyściach mentalnych. Trudno to obiektywnie zmierzyć, ale bez wątpienia taki efekt występuje.

Ciekawe, jaki będzie kolejny trend w sprzęcie do biegania. Nie mam wątpliwości, że to jedynie kwestia czasu. Regulacje prawne niejako wyznaczają kierunek. Pożądany jest materiał, który ma określone właściwości, a przy tym jest jak najbardziej kompaktowy. Czas pokaże.

Mam nadzieję, że udało mi się w ciekawy sposób przybliżyć nowy segment butów. Jeżeli wpis Ci się spodobał, to kliknij w poniższy baner w ramach podziękowania. Z góry serdecznie dziękuję! 😉

2 Comments

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.