Arsenał maratończyka – w tych butach biegam

2 No tags Permalink 0

Dzień startu w maratonie to wielkie wydarzenie. Bez dwóch zdań. Warto mieć świadomość, że wynik na mecie to efekt wielu czynników. Regularna, często żmudna praca jest fundamentem. Czymś, co przybliża nas do spełnienia celów, niekiedy również i marzeń. Nieodzowny jest również pierwiastek szczęścia. Podstawowym narzędziem biegacza są buty. Dzisiaj przybliżam własny arsenał butów, które wykorzystuję w maratońskich przygotowaniach.

Dawno temu opublikowałem tekst, w którym opowiadam, dlaczego warto zainwestować w dwie pary butów do biegania. Jeżeli nie widziałeś tego materiału, to odsyłam Cię tutaj (klik).

Obecnie używam kilku par butów. Od razu wyjaśniam, że nie wynika to z chęci posiadania. Przemawiają za tym raczej praktyczne względy. Nie zawsze jest łatwo z przechowaniem tego sprzętu. Mieszkanie w bloku plus mała Marcelina, której wszędzie pełno, to problematyczne połączenie. Nic nie może leżeć na ziemi, ale mniejsza o to. Każdy model ma konkretne zastosowanie w treningu. Już wyjaśniam to poniżej.

Rotacja butów w regularnym treningu ma same zalety. Pierwszą z nich regeneracja sprzętu. Tak, to nie żart. Obuwie w trakcie treningu ulega pewnym odkształceniom. Nie trzeba być geniuszem, żeby wydedukować, iż takie zmiany mogą sprzyjać różnym (niechcianym, a jakże) przeciążeniom układu ruchu. Drugi warty odnotowania zysk to „zaskakiwanie stopy”. Często powtarzam, że trening nie lubi nudy. Ten skrót myślowy dotyczy zróżnicowanych aspektów. Każdy model butów to nieco inne ułożenie stopy oraz jej praca w trakcie biegu. Zawsze to jakiś inny bodziec. Staraj się unikać rutyny na różne sposoby. Trzecia zaleta dotyka oszczędności. Rotowanie obuwiem biegowym sprawia, że każda użytkowana para wystarcza na dłużej. Naturalnie w tym momencie mam na myśli ogólny kilometraż, a nie czas użytkowania. 😉 Najwyższy czas przejść do konkretów.

Arsenał maratończyka

Tym wpisem chcę pokazać, w jakich butach trenuję. Nie będę rozpisywał się na temat aspektów technologicznych. Jeżeli chcesz, żebym napisał recenzję i test danego modelu, to daj mi o tym znać.

Adidas Pure Drive

Typowy wół roboczy. Wybiegałem w nich prawie 400 km, więc prognozuję, że powinny przetrwać do końca maratońskich przygotowań. Biegam w nich wyłącznie spokojne, rozbiegania, krótkie podbiegi i rytmy na pobudzenie.

Brooks Ghost 11

Ghosty mają podobne przeznaczenie do powyższych Adidasów. Użytkuję je od dłuższego czasu, więc liczę się z tym, że ich koniec jest bliżej niż dalej. Na tę chwilę spełniają swoją funkcję bez zarzutów. Spokojne kilometry to ich środowisko naturalne. Wiem, że to jeden z najlepiej sprzedających się modeli butów w Sklepie Biegacza. Absolutnie mnie to nie dziwi.

Brooks Ghost 12 (nowszy model) w dobrej cenie.

Nike Zoom Pegasus Turbo 2

Nieprzypadkowo nabyłem te buty w grudniu. Wykorzystuje Nike Turbo 2 do podstawowego treningu jakościowego w przygotowaniach do królewskiego dystansu. Biegam w nich treningi na II i III zakresie intensywności, długie podbiegi po twardej nawierzchni oraz długie rozbiegania. Początki były bez fajerwerków, że tak to ujmę. Aktualnie wybiegałem w nich ponad 100 km i jest coraz lepiej. Lekki, dynamiczny, a zarazem amortyzowany model butów – tego szukałem. Ciekawe, jak będzie z trwałością, bo tanie nie były.

Nike Zoom Pegasus Turbo 2 w dobrej cenie.

Adidas Adizero Adios 4

Te sprzęt kupuję w ciemno. Adidas Adizero Adios to jeden z moich ulubionych modeli butów do biegania. Adiosy muszą jeszcze poczekać na swój czas, bo aktualnie nie biegam na wyższych prędkościach. Myślę, że będę w nich biegał wszystko od II zakresu i powyżej. Wszystko po to, aby układ ruchu nie zaznał rutyny obuwniczej.

Adidas Adizero Adios 4 w dobrej cenie.

New Balance Fresh Foam Zante Pursuit

Muszę przyznać, że oprócz nad wyraz długiej nazwy ten model nie wyróżnia się niczym szczególnym. Zrobiłem w nich ponad 150 km na treningach jakościowych i zawodach. Biegałem w nich najdłuższą zmianę (około 18 km) w ramach sztafety maratońskiej. Nie można odmówić im lekkości i dynamiki. Jednak słabe trzymanie stopy w trakcie biegu może przeszkadzać. To właśnie mi przeszkadza. Na dodatek przy dłuższym i szybszym biegu czuję pieczenie stóp (od spodu), co mi się w innych butach nie zdarza. Skazuję te buty New Balance na dobicie w trakcie codziennych treningów. 🙂 Co jakiś czas będę je stopniowo zużywał. Nie polecam.

Nike Zoom Vaporfly Next%

Sprzęt do zadań specjalnych. Niesamowite połączenie lekkości i komfortu. Na tę chwilę brak negatywnych uwag. Może z wyjątkiem ceny, ale wolny rynek rządzi się swoimi prawami. Nie będę ich specjalnie eksploatował przed startem docelowym. Planuję biegać w nich kluczowe treningi w przygotowaniach. Na pewno wpadnie długie rozbieganie oraz odcinki w tempie maratońskim.

Nike Zoom Vaporfly Next% w dobrej cenie, ale trzeba polować na promocję.

Na koniec dodam, że to nie wszystkie buty, w jakich zdarza mi się biegać. Jest jeszcze jedna para, ale używam ich tak rzadko, że nie zawierałem ich w tym zestawieniu. Nieliczni wiedzą, o jaki model chodzi. Ciekawe, czy ktoś rozgryzie tę mini zagadkę.

W kolejnym wpisie przybliżę kalendarz możliwych startów w marcu i kwietniu dla biegaczy z Polski wschodniej, południowej i centralnej. Zauważyłem, że macie trudności w wyszukiwaniu startów, a to przekłada się bezpośrednio na kalendarz startów… lub jego brak. 😉

2 Comments

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.