Under Armour HOVR Machina – coś więcej niż amortyzacja

0 No tags Permalink 0

Bieganie to jeden z najprostszych sprzętowo sportów. W teorii można biegać bez żadnych inwestycji w sprzęt. Praktyka pokazuje, że warto nabyć wygodne buty, które zapewniają komfort i ochronę. Czasem dostarczają też informacji na temat tego, jak się poruszamy, a takim modelem jest Under Armour HOVR Machina. Jesteście ciekawi, co mam na myśli? Szczegóły poniżej.

Aplikacja MapMyRun

Zacznę nietypowo, bo od funkcji dodatkowej, która wyróżnia Under Armour HOVR Machina na tle konkurencji. Buty mają wbudowany chip bluetooth, który jest kompatybilny z aplikacją MapMyRun. Mam świadomość, że nadajnik w bucie to nic nowego. Czujnik Nike+ kompatybilny z iPodem debiutował na rynku w 2006 roku! Tak czy inaczej, chip w tym modelu butów spełnia innowacyjne funkcje. Pierwszą z nich jest zbieranie danych na temat:

  • średniej kadencji,
  • średniej długości kroku (w cm),
  • średniego czasu kontaktu stopy z podłożem (w ms),
  • średniego nachylenia stopy (w stopniach).

Oczywiście dostarcza również popularne dane z treningów, takie jak: przebiegnięty dystans, średnie tempo, czas trwania aktywności, spalone kalorie oraz suma wzniesień. Teoretycznie dane mierzone za pomocą buta powinny być dokładniejsze od tych, które zbiera zegarek – w tym momencie nawiązuje do informacji na temat średniej kadencji itd.

Mamy dwie możliwości współpracy z aplikacją MapMyRun. Pierwsza klasyczna to sparowanie butów z aplikacją i bieg z urządzeniem. Druga jest dla tych, co nie biegają ze smartfonem. Można zrobić trening i zgrać aktywność po fakcie! Jest to wygodne, a co najważniejsze – działa. Jeżeli ktoś lubi komendy głosowe, to jest opcja wirtualnego trenera. Sam szybko wyłączyłem tę opcję. Zobaczymy, jak będzie rozwijała się technologia chipa w bucie. Na tę chwilę najwygodniejsza jest opcja kontroli treningu z poziomu zegarka.

Informacje producenta: 

  • Buty dla biegaczy ze stopą neutralną.
  • Waga buta: 295 g (w rozmiarze 43 EU).
  • Heel drop: 8 mm.
  • Przeznaczenie: twarde nawierzchnie.
  • Kategoria: buty treningowe.
  • Cena: 689,99 zł.

Pierwsze wrażenie

Już na wstępie podkreślę, że to moja pierwsza styczność z obuwiem Under Armour.

Pierwsze wrażenie wizualne

Buty mogą się podobać, ale wiadomo, że dla biegacza kluczowe są walory użytkowe. Sprawiają wrażenie wykonania z solidnych materiałów. Moją uwagę przykuł rozbudowany zapiętek oraz oryginalne przeszycia między cholewką, a podeszwą zewnętrzną.

Pierwsze wrażenie dotykowe

Buty wykonane z materiału miłego w dotyku. Czuć, że ważą prawie 300 g.

Pierwsza przymiarka

Zapiętek jest rozbudowany, ale dzięki temu czuć dobre trzymanie stopy. Nie przeszkadza mi „mięsisty” zapiętek. W przedniej części stopy również odczuwam trzymanie, ale mam wrażenie, że buty mogą być za wąskie dla osób, które mają szeroką stopę. Sam nie narzekam na brak przestrzeni, jest OK. Czuć sztywną amortyzację, która nie ugina się pod naciskiem 68-kilogramowego biegacza.

Pierwszy bieg

Plan na pierwszy trening w tych butach był prosty – sprawdzić, jak zachowują się w trakcie spokojnego i szybszego biegania (w postaci przebieżek). Zaczęło się zgodnie z przewidywaniami: czuć buta na nodze. Jest dobre trzymanie pięty. W trakcie spokojnego biegu nie zostałem zaskoczony niczym szczególnym. Dobra amortyzacja oraz stabilizacja za sprawą płytki z włókna węglowego, jaką zastosowano pomiędzy śródstopiem, a piętą. Osobiście wolę buty bez usztywnień (stabilizacji) w podeszwie wewnętrznej. Muszę przyznać, że bardzo pozytywnie zaskoczyłem się w trakcie rytmów. Buty cechują się dobrą responsywnością, sprężystością. Czułem solidne odbicie. Myślę, że to zasługa zastosowanej tytularnej technologii HOVR. Sam typ amortyzacji oceniłbym jako dosyć twardy. Takie 7,5 na 10 w skali, gdzie 1 to bardzo miękkie, a 10 bardzo twarde. Ciekawe urozmaicenie w dobie miękkich butów do biegana.

Potwierdziło się, że cholewka jest bardziej dopasowana niż luźna jak w kapciach. Dwa elementy tejże części buta ze sobą kontrastują. Rozbudowany zapiętek, który świetnie trzyma stopę, jest w opozycji do cienkiej cholewki w przedniej części buta. Muszę dodać, że przednia część jest niejako dwuwarstwowa. Wszystko za sprawą ściągacza, który trzyma język, żeby ten jak najlepiej okalał stopę.

Podeszwę zewnętrzną UA HOVR Machina wykonano z dwóch rodzajów gumy węglowej. Podzielonych na przód i tył. Przedni, odporny na ścieranie, zapewniający trzymanie nawierzchni. Biegałem po mokrym asfalcie i rzeczywiście to działa. Tylni, odporny na ścieranie. Nie obserwuję ingerencji księgowych, którzy optymalizują ten fragment buta (guma odporna na ścieranie jedynie w newralgicznych punktach).

Na pochwałę zasługują elastyczne sznurówki, które nie mają tendencji do rozwiązywania się. Stali czytelnicy bloga wiedzą, że zwracam uwagę na ten element butów.

No nic, to by było na tyle w kwestii pierwszych odczuć. Do dzisiaj wybiegałem w nich 86 km, więc to początek wspólnej drogi. Jeżeli macie konkretne pytania, to zachęcam do aktywności w komentarzach. Z chęcią odpowiem na każde pytanie. Jedyne, co mi pozostało, to kręcenie kolejnych kilometrów. Jak będziecie widzieli z daleka gościa, który biegnie w butach o bliżej niezidentyfikowanym kolorze, to istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że to ja!

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.