Chęć na Pięć – relacja

0 No tags Permalink 0

Niestety, nie wystartowałem w ostatnim biegu Chęć na Pięć. Nie oznacza to, że nie będzie relacji na blogu. Udało mi się namówić Piotrka Ziębę do napisania krótkiej relacji z biegu. Chcę, aby ten blog żył takimi tekstami. W końcu bieg odbył się w Lublinie. Liczę, że z czasem będzie więcej takich gościnnych wpisów. Tymczasem zapraszam Was do przeczytania wpisu. Z tekstu czuć, iż bieganie dla Piotrka to coś więcej, niż sport 🙂 Pasjonaci są potrzebni, prawda?

W dniu 21.06 odbyła się kolejna już edycja biegu pod nazwą „Chęć na pięć”. Tym razem rywalizowaliśmy na ścieżkach lubelskiego Ogrodu Botanicznego. Na bieg postanowiłem udać się nieco wcześniej niż to zwykle bywa ponieważ w ogrodzie ostatni i jedyny z resztą raz byłem kilkanaście lat temu. Po dotarciu ok. godziny 11 spotkałem od razu przy wejściu Bartka Ceberaka, który wyraźnie zagubiony kręcił się po alejkach szukając startu i mety. Od samego wejścia do ogrodu wiedziałem, że trasa będzie bardzo techniczna. Rzuciły się w oczy wąskie alejki, ostre zakręty, miejscami tzw. kocie łby, ubytki w asfalcie który chyba nie był łatany od czasu mojego ostatniego i jedynego pobytu 😉 Do tego miejscami szuter, kamienie, wiele zbiegów i podbiegów, a to ze względu na to, że ogród położony jest na wzniesieniu.

Na miejsce startu szedłem prawie pół godziny, kilka razy gubiąc się między jednym a drugim krzakiem 😀 Po drodze spotykałem znajomych wymieniając opinię o tym co widzę … Trasa biegu wyraźnie odstraszała swoim profilem. Piękna sceneria, malownicze widoki ale to miejsce idealne na spacer, a nie ciężki bieg na dystansie 5 km.

Chęć na Pięć

Po dotarciu na linię startu spotkałem Dawida Wysokińskiego, z którym rozpoczęliśmy kilkunastominutowy rozruch trasą biegu. Dawida spodziewałem się dzisiaj na zawodach bo wiedziałem od znajomych, że planuje start ale dopóki nie było go na listach, miałem cichą nadzieję, że nie wystartuje 😉 Dawid jest wielokrotnym medalistą Akademickich Mistrzostw Polski w typie uniwersytetów i mimo długiej kontuzji jaka go trapiła w zimie, należy się z nim liczyć, bo to świetny i doświadczony zawodnik.

Podczas truchtu ocenialiśmy bardzo skomplikowaną trasę i doszliśmy do wniosku, że jeszcze nigdy nie biegaliśmy w takich warunkach. Stwierdziliśmy również, że brakuje tylko deszczu i wtedy może się zrobić naprawdę niebezpiecznie. Co się później okaże „wykrakaliśmy” niezłą ulewę … Trasa miała prowadzić dwiema pętlami po 2,5 km długości każda. Po przebiegnięciu na rozgrzewce jednej pętli wiedzieliśmy z Dawidem co nas za chwilę czeka … Zbliżała się godzina 12, czyli moment startu biegu. Jeszcze kilka wymachów rękami z Bartkiem Wroną, chwila rozmowy z Andrzejem Starzyńskim, przybicie piątki z niezawodnym fotografem Karolem Flejmerem (po raz kolejny wielkie dzięki dla Karola i jego brata za super fotki z zawodów) i można było ruszyć na linię startu.

Punktualnie w samo południe wystartowaliśmy. Po pierwszych 100 metrach prowadziłem bieg razem z Kamilem Młynarzem ale tempo jednak było zbyt silne, a mając w pamięci profil trasy stwierdziłem, że nie ma sensu tak szarpać. Kamil z Andrzejem polecieli mocno do przodu, za nimi Bartek Ceberak, a na kolejnych pozycjach Dawid Wysokiński, Michał Orzeł i ja wraz z Krzesimirem Siatką. Ze względu na częstotliwość zakrętów kontakt wzrokowy utrzymywałem przez cały bieg jedynie z Dawidem i Michałem, Krzesimir siedział mi cały czas na plecach. Na niektórych zakrętach trzeba było hamować wręcz do zatrzymania, a i tak łatwo było wypaść z trasy. Należy w tym miejscu zauważyć i pochwalić organizatorów, że mimo skomplikowanego profilu trasa ta była świetnie oznaczona i nie było możliwości zgubienia kierunku. W newralgicznych miejscach stali wolontariusze, a tabliczki na trasie informowały o ostrym zakręcie, zbiegu lub podbiegu.

Czułem się tego dnia wyjątkowo dobrze i wiedziałem, że ten bieg toczy się tak jak go sobie zaplanowałem. Na mniej więcej 1,5 km przed metą zaczął dosyć mocno padać deszcz. Nie kontrolowałem czasu, gdyż cały czas patrzyłem żeby gdzieś się nie potknąć. Jednocześnie starałem się gonić rywali. Dawid był nie do złapania ale do Michała odległość zmniejszała się więc na ok. kilometr przed metą postanowiłem zaatakować. Ruszyłem mocniej i na dystansie ok. 200-300 m doszedłem go i wyprzedziłem. Wiedziałem, że jestem piąty, a dodatkowo trzeci zarówno w klasyfikacji lublinian, jak i studentów. Deszcz padał co raz mocniej, ale nie zwracałem na to uwagi. Do mety zostało jakieś 400m i bardzo stromy podbieg. Słyszałem jak Michał, którego wyprzedziłem krzyczał za mną żebym biegł mocno i gonił Dawida. Na szczycie ostatniego podbiegu krzyknął mi jeszcze Karol Flejmer, że jestem piąty i tak w strugach deszczu wpadłem uszczęśliwiony na metę 11 sekund za Dawidem. Czas netto 17:16 okazał się moją nową życiówką, co świadczy o tym, że na płaskiej trasie jestem w tej chwili w stanie pobiec poniżej 17 minut. Na mecie byłem tak zmęczony, że musiałem na chwilę położyć się na trawie. Pozostało już tylko coś zjeść i czekać na dekoracje. Tradycyjny telefon do trenera i wymiana opinii ze znajomymi biegaczami.

Chęć na Pięć Finisz

Podsumowując całość powinienem być zadowolony, widać że trening idzie w dobrym kierunku, jest stały progres, a po kontuzji która trapiła mnie w zimie i wyłączyła z biegania na dwa miesiące nie ma już śladu. Można by jedynie zasugerować organizatorom aby zawody odbywały się na płaskich trasach, a dzięki temu szybszych i przede wszystkim bezpieczniejszych. Gdyby nie było drzew i alejki zrobiły się bardziej mokre mogło by się skończyć licznymi kontuzjami. Ponadto większość biegaczy dąży do poprawienia rekordów życiowych, co na tej trasie było mało możliwe.

Chciałbym na koniec podziękować Pawłowi Wysockiemu – Lubelskiemu Biegaczowi za umożliwienie mi opublikowania moich wrażeń na łamach swojego bloga i tym wszystkim z którymi miałem przyjemność rywalizować na trasie oraz spędzić miło niedzielę 🙂

Zdjęcia: Karol Flejmer

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.