Rozmiar ma znaczenie – pakiety startowe

7 No tags Permalink 0

Wybory parlamentarne za nami. Redaktor naczelny bieganie.pl popełnił nawet felieton biegowo wyborczy, którym sugeruje, że niewykluczone jest zwolnienie rozwoju sektora biegowego. Wydaje mi się, że to mało prawdopodobne, ale czas pokażę. Z każdym rokiem konkurencja w tym sektorze rośnie. Kto na tym zyskuje? Uczestnicy biegów. Jednak nie jestem pewny, czy kierunek zmian jest właściwy. Ten tekst poświęcam pakietom startowym, które stały się nieodłącznym elementem biegów. Często tym najważniejszym…

Jeszcze parę lat temu trudno było mówić o jakimkolwiek pakiecie. Często nie dostawało się nic. Prestiżowe biegi zaczęły oferować koszulki. Najpierw były takie najzwyklejsze – bawełniane. Następnie przyszedł czas na koszulki techniczne. Raz lepsze, raz gorsze, ale materiał musi być oddychający. Zauważyłem, że już nie ma koszulek z bawełny. Zostały wyparte. Nie tęsknie za nimi, bo odszedłem od bawełny jakieś 8 lat temu. Wymagania biegaczy poszły o krok dalej. Teraz biegacze oczekują produktów dobrej jakości, najlepiej bez logotypów sponsorów. Pal licho, jeżeli wpisowe nie było wygórowane. Ale jeżeli wpisowe było wysokie to super, hiper oddychająca koszulka musi być standardem. Inaczej organizatora czeka fala krytyki wylewana na portalach społecznościowych. Przykład załączam poniżej (pisownia oryginalna):

nie chcę wyjść na warszawiaka, ale byłem odebrać dzisiaj pakiet startowy a dostałem paczkę dla powodzian.

80zł za pakiet startowy w którym dostaje soczek za 99 groszy z biedronki, książeczkę sponsorską, 6 wkładek reklamowych i koszulkę projektowaną na kogoś kto ma większy obwód pasa niż klatki.
Materiałowy worek z zeszłego roku był ekstra i służy mi do dzisiaj, a teraz daliście foliowy zamiennik który pęknie jak tylko dłużej się na niego popatrzę.

Ok, ja rozumiem że mogłem zapłacić mniej rejestrując się wcześniej, ja wiem że sponsorzy, ja wiem że trzeba spiąć się w budżecie…
Ale serio? Żadnego żelu, napoju izo, cukierka galaretki, nie wiem głupiego długopisu czy ołówka, o jakiejś gumowej bransoletce na rękę nie wspominając.

To chociaż jak w nazwie jest Królewski to dorzucić do tych reklam jakieś darmowe ulotki o mieście, broszury darmowe bo o przewodniku to pewnie nie mam co marzyć.

P.S PZU też spoko gadżety dorzuciło biorąc pod uwagę że obstawiło najważniejsze biegi w mieście i człowiek w tych ich koszulkach już cały rok biega i reklamuje ubezpieczenia na życie.

Poważnie taka lipka? Ja jutro odbiorę… Natomiast najlepszy pakiet jaki dostałem był w biegu niepodległości rok temu w Krk… była super koszulka, BCAA w puszcze, baton białkowy, praktyczny karabinek i izotonik…. bierzcie przykład organizatorzy….. zwłaszcza, że naprawdę dużo uczestników jest tego roku…. ech…
Niestety muszę się zgodzić- pakiet startowy bardzo biedny! Już pal sześć brak galaretek czy też innych dopalaczy, ale liczyłem chociaż na fajną koszulkę- zawiodłem się bardzo! Projekt jest nawet ok, ale materiał, z którego jest uszyta jest bardzo cienki, za cienki! Oby chociaż medal prezentował się lepiej

Dobre zabezpieczenie trasy, pamiątkowy medal, posiłek po biegu. Wszystko to traci sens, kiedy pakiet nie spełnia oczekiwań uczestników.

Wracając do pakietów, bo to jest motyw przewodni tego tekstu. Idę o krok dalej. Koszulka to za mało. Organizatorzy biegów muszą stosować fokusowe badania pogłębione, a wszystko po to, aby zaskoczyć i zadowolić biegaczy. Baton, żel energetyczny, jakiś gadżet (na przykład opaska odblaskowa). Małe rzeczy, ale bez tego pakiet jest ubogi. Wszystko trzeba ładnie zapakować, czego oczekują uczestnicy biegu? Reklamówka z logo sponsora to obciach. Teraz modne są materiałowe worki, które można założyć na plecy. Po drugiej stronie barykady jest coś, czego biegacze nie lubią. Sterta ulotek… Tak, po co te cholerne ulotki? Cóż, żeby zorganizować bieg potrzebne są środki, a w pozyskaniu tychże środków niezbędni są sponsorzy 🙂

Napiszę też o biegu, który dysponuje gigantycznym budżetem. Biegacze często porównują te mniejsze imprezy właśnie z nim. Orlen Warsaw Marathon, bo o nim mowa to nierzadko obiekt westchnień. Mówisz wypasiony pakiet – myślisz Orlen. Pamiętacie fajny plecak z pierwszej edycji? Koszulki i czapki Asics. Podkreślę raz jeszcze, budżet robi swoje.
 
pakiet startowy
 
Organizatorzy biegów są kreatywni. Pakiety startowe to element biegu, który znajduje się w fazie dynamicznego rozwoju, ponieważ to jedna z rzeczy, na którą biegacze zwracają szczególną uwagę. Na zachodzie rynek biegowy jest na tyle rozwinięty, że pakiety mają oryginalną, lokalną zawartość. Czasem można znaleźć puszkę sardynek, sałatkę jarzynową, mleko. Jak wiemy, biegacze nie stronią od alkoholu. Słyszałem o butelce wina w pakiecie 🙂 W Polsce piwo spotykamy coraz częściej. Zmienia się też element garderoby. Spotyka się biegaczy, którzy narzekają na setną koszulkę, która zalega w szafie. Coraz częściej będziemy dostawać rękawiczki, czapki, krótkie spodenki, kurtki. Tak to widzę. Na zachodzie to norma, a u nas też nie nowość.
 

W jaką stronę to wszystko zmierza?

Jeśli mam wartościować, to wydaje mi się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Bo my – biegacze, jesteśmy na pierwszym miejscu. Organizatorzy liczą się z naszym zdaniem. Ale nie możemy dać się zwariować. Spotykam się z sytuacjami, że ktoś zapisuje się na bieg tylko dla koszulki, a wcale w tym biegu nie uczestniczy. Pamiętam, że Krzysiek Biegowa Przygoda rozpoczął dyskusję na temat: kiedy mogę biegać w koszulce z danego biegu? Nic mi do tego, kto w czym biega, ale ja patrzę na to inaczej. Zapisuje się na bieg, ponieważ chce w nim uczestniczyć, a pakiet startowy to produkt ekstra (coś dodatkowego). Patrzę na jego zawartość i jeżeli jest fajny to plus dla organizatora. Jak jest marny, to mam nadzieje, że organizacja biegu będzie na wysokim poziomie. Bo to dla mnie, jako biegacza jest najważniejsze. Wierzę w to, że kiedyś nadejdzie taki moment, iż my biegacze będzie w pełni nasyceni. W tym momencie społeczność biegaczy jest spolaryzowana. Jedni narzekają na sto koszulek z biegów, które zalegają w szafie, a drudzy biegają w tym, co mają pod ręką. Biegaczu, pamiętaj, że Twoje wpisowe to nie tylko pakiety startowe! Zabezpieczenie trasy, obsługa biegu, napoje, pamiątkowe medale, nagrody dla najlepszych. To wszystko kosztuje 🙂

7 Comments
  • daniel
    27 października, 2015

    Osobiście uważam, że ludziom się po prostu w dupach poprzewracało.
    Płacą 30-50zł za bieg, a wymagają koszulki za 150, do tego najlepiej jakieś żele, napoje itp, a po biegu oczywiście losowanie TV albo samochodu.
    Oczywiście takie bonusy są miłe, ale chyba nie o to w tym chodzi?

    • Paweł Wysocki
      28 października, 2015

      Tak jak napisałem. Najważniejszy jest udział w biegu – reszta to dodatek 🙂

      Pozdrawiam,
      Paweł

  • Krzesimir Siatka
    28 października, 2015

    Fajnie jest dostać pakiet „na bogatości”, ale pakiet to tylko dodatek do biegu, nie wyobrażam sobie, żeby miał decydować o wzięciu udziału w danych zawodach. I bez przesady z tym narzekaniem – mój brat biegł ostatnio półmaraton w Lizbonie, wpisowe 60EUR, a w pakiecie „tylko” koszulka. No a wylewanie żali na internetach i hejt na organizatorów, za ubogi pakiet uważam już za zwyczajne grubiaństwo ;P, nie podoba się, to nie biegnij – w regulaminach nie ma NIC o pakietach startowych.

    • Paweł Wysocki
      28 października, 2015

      Krzesimir,
      Wylewanie żali na internetach to nic innego, jak próba wywierania presji na organizatorach 🙂 Podoba mi się Twoje podejście. Jest podobne do mojego.

      Pozdrawiam,
      Paweł

  • Kuba
    28 października, 2015

    Sam mam na pólce z 10 nieodpakowanych koszulek z różnych biegów. Fajnie je mieć, ale ja w nich póki co nie biegam. Wyjątkiem są koszulki z Maratonu Lubelskiego, które czasami zakładam. Wolałbym dostać stertę ulotek i mieć świetnie zabezpieczoną trasę z dobrze przygotowanymi punktami odżywczymi niż super koszulkę, czapkę i sześciopak piwa.

  • Kamil Banaśkiewicz
    28 października, 2015

    Serwus!

    Rozmiar ma znaczenie?… nie! podobno nie;
    Jakość już owszem. I nie myślę tutaj o jakości pakietu, a samego biegu jako ogółu (organizacja, trasa, rywalizacja, wrażenia itp. no i niech będzie …. pakiet startowy).
    Tak jak Paweł wzmiankował, nie będzie dobrze wspominało się biegu, któremu brak było tej właściwej, w moim odczuciu, jakości. A w drugą stronę i owszem.
    Na inną chwilę pozostawię temat „jakości” społeczności biegowej. Wiadomo, jest wysyp, będą zarówno ziarno i plewy…

    Pozdrawiam,

    Kamil

  • Paweł Grzegorczyk
    29 października, 2015

    Witam
    Ja bym zrezygnował z koszulek i zbędnych dodatków w pakietach startowych. Lepiej jest obniżyć cenę pakietu, a później samemu kupić dobrą koszulkę. Sam każdy wie co mu potrzeba i kupi sobie sam: koszulkę, czapkę czy coś innego. Nie potrzebujemy przecież tylu koszulek. Ja już po jednym sezonie mam ich za dużo. Niektórzy myślą i dają coś innego w pakiecie, np. koszulkę na ramiączkach (półmaraton chmielakowy). Najważniejsze, to aby organizatorzy lepiej przemyśleli samą organizacje biegu, bo tu jest większy problem. Późna godzina startu w miesiącach upalnych, mała ilość izotoników na trasie (chodzi o półmaratony i dłużej w okresach letnich), kiepskie zabezpieczenie trasy (bieganie wśród ludzi), brak atestu trasy, niewystarczająca liczba medali na mecie, brak możliwości odebrania pakietu w dniu zawodów. Wolę dobrą organizację, płaską trasę, bo jeśli ktoś chce można powalczyć o życiówkę niż kawałek materiału.
    Pozdrawiam
    Paweł

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.