11. Bieg Ursynowa – relacja

0 No tags Permalink 0

Od dwóch lat chodził mi po głowie pomysł, aby wystartować na Warszawskim Ursynowie, ale zawsze coś stało na przeszkodzie. W tym roku dopiąłem swego i pobiegłem aleją Komisji Edukacji Narodowej. Fundacja „Maraton Warszawski” ma wieloletnie doświadczenie w organizacji imprez masowych. Przekłada się to na wysoki poziom biegu – ten organizacyjny oraz sportowy. Nie zawiodłem się. Było dobrze.. Już teraz wiem, że chętnie wrócę tam za rok.

Do Warszawy przyjechałem dzień wcześniej. W tym miejscu chciałbym podziękować Krystianowi (Kierep Runner) za ciekawe opowieści w trakcie podróży- niekoniecznie związane z bieganiem. Ogromne podziękowania dla Adama, który ugościł mnie po królewsku! Jako ciekawostkę dodam, że Adam był najszybszym zającem w 11. Biegu Ursynowa – prowadził grupę na 17:00. Wiesz, ile czasu zajęło mi odebranie pakietu? Mniej niż minutę. W biurze zawodów byłem kilka minut po godzinie 19 – żeby nie było, że byłem w biurze, kiedy prawie wszyscy byli w pracy.
 

 
Kilka minut po godzinie 9:00 rozpoczęliśmy rozgrzewkę. Dwa kilometry truchtu, mnóstwo ćwiczeń dynamicznych oraz kilka rytmów. Krystian już w trakcie rozgrzewki mówił, że nie czuje tego dnia mocy. Sam czułem się dobrze. W sobotę pogoda była naprawdę dobra na szybkie bieganie. Być może momentami wiał odczuwalny wiatr, ale naprawdę trafiliśmy z pogodą. Najważniejsza kwestia – było ciepło, ale nie gorąco.

Sam bieg był szybki, a ja popełniłem elementarny błąd. Zaczerpnę żart od Darka z bloga szybkiebieganie.pl – za wcześnie zacząłem odpoczywać, co potwierdzają międzyczasy: 1) 3:01 2) 3:08 3) 3:19 4) 3:24 5) 3:15. Trzeci i czwarty kilometr to jakaś masakra. Mam duże pole do poprawki. Po biegu nie szukałem trawnika, więc trzeba pchać wózek dalej. Finalnie 16:15 i 21 miejsce. Jak już wcześniej pisałem, do analizy tego biegu podchodzę bez emocji (jestem neutralny). Z jednej strony jestem wściekły, że organizm znowu mnie przechytrzył, a z drugiej cieszę się, że widać progres. Rok temu biegałem piątki po około 16:40 i jakbym walił głową w mur. Teraz zrobiłem nieco lepszy wynik i jest apetyt na więcej. W tym momencie wychodzi potęga regularnego treningu… Oby ten stan nie miał końca! Napiszę jeszcze o trasie: dwie długie proste oraz dwa nawroty. Jak dla mnie trasa jest dobra do robienia życiówek.
 

 
Aktualnie jestem na etapie planowania drugiej części sezonu. Jeszcze nie wiem, gdzie konkretnie będę startował, ale czuję, że skoncentruję się na dystansach od 5 do 10 km. Zapas prędkości to cenny parametr i chcę mieć go jak najwięcej. Na maraton przyjdzie jeszcze czas… 😉

Gratulacje dla wszystkich uczestników biegu! 🙂

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *