Sprawdzian w treningu biegowym

0 No tags Permalink 0

Kalendarz biegowy świeci pustkami. Siła wyższa, nie mamy na to wpływu. Jedyne co możemy zrobić, to przystosować się do panujących warunków. Kto by pomyślał, że nadejdzie taki moment! Sytuacja boli o tyle bardziej, że większość pracy została już wykonana. Co możemy zrobić na tę chwilę? Sprawdziany!

Nic nie zastąpi zawodów

Zacznę od tego, że sprawdzian jest alternatywą dla zawodów, ale… ich nie zastąpi. Sami wiecie, jaka atmosfera panuje na zawodach biegowych. Ponadprzeciętna adrenalina, mobilizacja rywalizacja, która pomaga dać z siebie bardzo dużo. Celowo nie napisałem wszystko, bo naprawdę niewielu biegaczy potrafi „wyjechać się na maksa”. Niektórzy mają do tego większe predyspozycje, a inni mniejsze. Niemniej, to umiejętność, jak każda inna i da się nad nią pracować. Tak czy inaczej, podejście do sprawdzianu powinno być identyczne, jak do zawodów. Na koniec dodam, że jest grupa biegaczy, którym lepiej idzie na sprawdzianach w ciszy niż na zawodach. 🙂

Czas na sprawdzian. W jakim celu?

Sama idea sprawdzenia aktualnej dyspozycji to nic nowego. Trenerzy biegaczy wyczynowych stosują tę metodę od dawna. W jakiej sytuacji? Zazwyczaj w mocnym cyklu treningowym, kiedy do startu docelowego zostało niewiele czasu, a trzeba zweryfikować, czy proces treningowy przebiega zgodnie z założeniami. Czasem to nic innego, jak piekielnie mocny bodziec na miarę zawodów. Na przykład w trakcie zgrupowania czy w momencie, kiedy ciężko o zawody.

Dlaczego warto zrobić test? Są dwa główne argumenty, które za tym przemawiają. Pierwszy dotyczy przeszłości, a drugi przyszłości. Zacznę od tego, co już było. Jak wspomniałem wyżej, biegowa wiosna startuje na przełomie marca i kwietnia. Oznacza to tyle, że większość biegaczy była w ostatniej fazie przygotowań. Najtrudniejsza robota jest już w nogach! Dlatego warto dociągnąć przygotowania i się sprawdzić. W gruncie rzeczy to nie kosztuje nas zbyt wiele. Warto wspomnieć o aspekcie psychologicznym. Konsekwencja w działaniu może nas wzmocnić psychicznie. Wątpię, żeby ktoś na tym stracił. Odpuszczenie może mieć odwrotne skutki.

Mam wynik, co dalej?

Drugi argument dotyka przyszłości. Tej bliższej i dalszej. Wspominam o tym w kontekście komentarzy, jakie obserwuję w mediach społecznościowych. Wiele osób widzi sens w sprawdzianie, ale nie wie, co dalej. Często powtarzam, że na trening biegowy należy patrzeć długofalowo! Tak jest również w tym przypadku. Wiosna za pasem, a to oznacza, że nadchodzi najprzyjemniejsza pora roku do uskuteczniania treningów! To, że nie można startować, nie oznacza, że nie można trenować. Poprawianie parametrów biegowych trwa miesiące, lata. Wykonana praca zostanie w nogach. Rozpoczniesz przygotowania pod jesienne starty z innego pułapu. Tylko tyle i aż tyle. Warto odpowiedzieć sobie na pytanie, czy chcesz dokładać kolejne cegiełki do lepszej formy, czy wybierasz zawieszenie w próżni? Ustaliliśmy już, dlaczego warto zrobić test, to najwyższy czas przejść do zaleceń praktycznych.

Sprawdzian, ale jak?

Nie ma jednoznacznej i uniwersalnej odpowiedzi dla każdego. To zależy. W najgorszej sytuacji są osoby przygotowujące się do maratonu. Nie mam wątpliwości, że znajdą się tacy, co będą chcieli zrobić sprawdzian na tym dystansie we własnym zakresie. Moim zdaniem nie ma to większego sensu. Porównałbym to do strzelania z broni maszynowej w powietrze.

Wartym podkreślenia jest fakt, że sprawdzian nie musi odbywać się na dystansie docelowym. Nie musicie biegać maratonu, półmaratonu lub symulować Wings for Life. Test powinien odbyć się na dystansie, który umożliwi kontynuowanie treningu. Warto wiedzieć, że nie musimy ograniczać się jedynie do dystansu. Sprawdzian może być na czas! Test Coopera, bieg trzydziesto-minutowy lub godzinny. Nie musimy trzymać się kurczowo najpopularniejszych dystansów. Zinterpretowanie wyniku jest banalnie proste. Wystarczy sięgnąć po jeden z popularniejszych kalkulatorów biegowych. Tak czy inaczej, jak musiałbym odpowiedzieć, jaki dystans jest najbardziej uniwersalny, to odpowiadam bez wahania – pięć kilometrów. To dobry moment, aby wrócić do jednego z moich wpisów, gdzie przybliżam zalety piątki (klik).

No dobra, ale jak konkretnie powinien wyglądać sprawdzian osoby przygotowującej się do piątki, dyszki, połówki? Wiele zależy od samych założeń, ale moim zdaniem nic nie stoi na przeszkodzie, aby był podobny. Ktoś przygotowujący się do piątki, dyszki może sprawdzić się na pełnym dystansie. Jak już wspomniałem, maratończykom nie zalecam testu na pełnym dystansie. Półmaratończykom również. Ciężko osiągnąć miarodajny wynik na tak długim dystansie. Zwłaszcza w pojedynkę.

Gdzie biegać sprawdzian? W obecnej sytuacji to trudne pytanie. Bardzo dużo stadionów jest zamknięte do odwołania (stan na 17.03.2020). Sugeruję dwie opcje. Pierwsza z nich to ogólnodostępny stadion. Bieżnia jest wygodna, bo nie musimy martwić się pokonanym dystansem. Ponadto, problem z wiatrem rozchodzi się w miarę pół na pół. Skuteczną alternatywą mogą być odmierzone, płaskie odcinki w parku. Najlepiej na pętli, która liczy około kilometra. W najtrudniejsze sytuacji są biegacze, którzy nie dysponują żadnym zapleczem. Ta grupa musi radzić sobie sama. Pozostaje wytyczenie trasy we własnym zakresie, gdzie można się posiłkować kołem pomiarowym. Sugeruję pętle, ale może być też nawrotka. W ostateczności pozostaje najwygodniejszy, ale najmniej dokładny pomiar GPS.

Raz wystarczy?

Znowu uniknę jednoznacznej odpowiedzi. To zależy od Twojego celu, planu, chęci, potrzeb. To jak z częstotliwością startów. Zawody to nic innego, wyeksponowanie swojej formy na tle innych, a sprawdzian? Nie do końca. Mam świadomość, że jest grupa biegaczy, którzy nie widzą sensu we wdrażaniu sprawdzianów. Szanuję to. Sam intensywnie myślę, jak wdrażać sprawdziany u swoich podopiecznych, ale już wiem, że na jednej próbie się nie skończy. Mam to szczęście, że dysponuję siłą grupy, gdzie mogę próbować koordynować podopiecznych na zbliżonym poziomie do aktywności. Każda strona może tylko na tym zyskać. Warto wiedzieć, że to przewaga biegaczy z Afryki – trenują w grupie. Uwierzcie mi na słowo, że niektórzy mają sprawdziany, co tydzień. Szczególnie, jak w okolicy pojawi się menedżer z Europy… 🙂

Solo czy w grupie?

Chyba każdy wie, jaką mamy sytuację w Polsce. Wiem, że wpisy na blogu żyją długo, więc tylko wspomnę. Na dzień dzisiejszy, czyli 17 marca 2020 zaleca się ograniczenie kontaktu z innymi do minimum. W mediach jest głośno o akcji #zostańwdomu. Wszystko po to, aby ograniczyć rozprzestrzenianie się koronawirusa. W końcu to organizmy są najlepszymi nośnikami i przekaźnikami wirusów. Aktualnie rekomenduję sprawdzian we własnym zakresie. Ewentualnie w wąskim gronie najbliższych osób. Jak sytuacja wróci do normy, to obowiązkowy sprawdzian z elementem rywalizacji!

Nie zaliczam się do grona osób, które bagatelizują obecną sytuację. Nie idę pod prąd. Z drugiej strony, staram się nie popadać w paranoję. Aczkolwiek ubolewam nad sytuacją, gdzie stadiony są zamykane, a tereny rekreacyjne patroluje policja. Las pęka w szwach jak nigdy. Dlaczego? Bo cieszą się ogromną popularnością. Ludzie bagatelizują zagrożenie. Z tyłu głowy mam myśl, że zima była łagodna, a kleszcze już się uaktywniły… O (covid-19) nie wspomnę. Uważajcie na siebie. Myślcie. Pogoda sprzyja, a regularna aktywność fizyczna to nasz as w rękawie…

Newsletter Biegacza

Informacja o nowych artykułach prosto na Twój e-mail!

Please wait...

Dziękuję za zapisanie się na newsletter.

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.