Biegowe podsumowanie miesiąca – marzec

W marcu jak w garncu. To przysłowie idealnie pasuje do pogody, jaką mieliśmy w poprzednim miesiącu. Było zimowo, ale nie zabrakło też wiosennych akcentów. W moim treningu było inaczej. Wszystko przebiegło pod znakiem stabilności i wykonywania założeń, a punkty zwrotne były na początku i pod koniec miesiąca…


W roku 2021 postawiłem na eksperymenty w formie wideo, które są swoistym uzupełnieniem materiałów tekstowych. Lubisz oglądać filmy na YouTube? Zachęcam do śledzenia moich poczynań na tejże platformie. Przypominam również, że wszystkie moje treningi są ogólnodostępne w aplikacji Strava. TUTAJ znajdziesz odnośnik do mojego profilu.

Trening w marcu

Ilość treningów:33
Ilość dni treningowych:30
Ilość dni wolnych:1
Kilometraż:516,3 km
Średni kilometraż:15,6 km/trening
Łączny czas treningu biegowego:36h 45 min
Średni czas treningu biegowego:1h 06 min

Na początku miesiąca postanowiłem wprowadzić kolejne drobne zmiany w swoim treningu. Oczywiście nie chodziło mi o wywrócenie wszystkiego do góry nogami, więc to korekty w obrębie konkretnych jednostek treningowych. Na pierwszy ogień poszedł bieg ciągły, który do tej pory biegałem raczej spokojnie, mocno ładujący. Pisząc do tej pory, mam na myśli perspektywę kilku (4-5) lat wstecz, a nie miesięcy. Specjalnie o tym wspominam, bo wiem, że niektórzy mogą wpaść na podobny pomysł. W pierwszym tygodniu marca chciałem pobiec mocną dyszkę w około 34 minuty. Jakie było moje zdziwienie, kiedy leciałem po około 3:20, a wszystko było pod pełną kontrolą mięśniową i tlenową. Finalnie przebiegłem dychę w 33:23. Niesamowite uczucie, kiedy człowiek ma twardy dowód, że wykonywana praca przynosi pożądane efekty.

Jeszcze tego samego tygodnia pobiegłem 500 m odcinki, żeby sprawdzić, czy środowa dyszka to faktycznie był mocny trening. Weszło po około 1:30-1:31, a ostatnia w 1:24 na minutowych przerwach. Utwierdziłem się w przekonaniu, że trzeba podążać tą drogą.

Marzec upłynął pod znakiem mocniejszych biegów ciągłych (okolice 3:30/km) oraz przyzwyczajania się do tempa w okolicy 3:12. Zluzowałem za to na niedzielnych, dłuższych rozbieganiach. Nie ukrywam, że mocna dycha otwierająca miesiąc dała mi do myślenia. Pomyślałem sobie, że skoro mam taką bazę, która pozwala mi kręcić się nieco wolniej od PB (33:14 z października 2017) na treningu, to trzeba coś z tym zrobić. W pierwszej części sezonu chciałbym się sprawdzić na zawodach na dystansie 10 000 m lub 10 km. Dla niewtajemniczonych 10 000m biegane jest na stadionie, a 10 km na ulicy. Jestem na ostatnim etapie wyrabiania licencji PZLA. Wniosek 3082/2021 jest już podpisany. Pandemia to jedna wielka niepewność. Wystarczy spojrzeć na maraton w Hamburgu dla elity… Niemniej, wierzę, że impreza zaplanowana na 24 kwietnia się obędzie. Wtedy pakuję torbę, zabieram regulaminowe buty i dołączam do pociągu. A jak nie, to pozostaje oczekiwanie na maj lub sprawdzian solo.

Mam już cel na jesień. Chcę się zmierzyć z królewskim dystansem. Gdzie? W Warszawie! Biorę udział w akcji #biegamdobrze, która ma pierwszeństwo zapisów. Pomóż mi uzbierać na pakiet, a potem powalczymy o jak najwyższą kwotę. Z góry dziękuję!                    << Odsyłacz do zbiórki >> 

Wrócę jeszcze na chwilę do treningu. Zluzowałem trochę z objętością, a bardziej skupiłem się na jakości. Nie chciałem utrzymywać większego kilometrażu przy tych akcentach, bo zwyczajnie nie chciałem przesadzić. Regeneracja to podstawa, a kilometraż i tak nie jest zły. Jakby mnie ktoś zapytał, jak się ogólnie czuję, to odpowiedziałbym, że jest dobrze, ale nie chcę jechać po bandzie.

W ostatni dzień marca postanowiłem powiedzieć sobie… sprawdzam. Sprawdzian na piątkę praktycznie bez żadnego luzowania. Byłem piekielnie ciekawy, na co mnie stać, a jednocześnie wiedziałem, że takie przepalenie jest mi potrzebne. W poniedziałek odmierzyłem dystans kołem pomiarowym, a w środę poleciałem 15:35, co jest moim nieoficjalnym rekordem życiowym. Traf chciał, że tego dnia był pierwszy ciepły dzień (temperatura odczuwalna w okolicach 20 stopni Celsjusza), co raczej nie pomagało.

Co dalej? Robię swoję, bo na to mam wpływ. Aby zdrowie było, a reszta jakoś się ułoży. Jak macie jakieś pytania, to jak zwykle zachęcam do udzielania się w sekcji komentarzy.

Spodobał Ci się ten wpis? Daj mi o tym znać w komentarzu.

5 Comments
  • Bartosz
    5 kwietnia, 2021

    Jak będziesz podtrzymywał obecną dyspozycję? Wiadomo, zbyt długo nie można tego robić, więc jaki plan na kwiecień?
    Pozdrawiam
    Bartosz

    • Paweł Wysocki
      6 kwietnia, 2021

      Bartosz,

      Obecna forma jest jak w pewnym stopniu uformowana bryła drewna, którą trzeba teraz odpowiednio obrobić (wyrzeźbić), dbając o szczegóły. W kwietniu plan jest taki, aby do połowy zasuwać, a potem luzować.

      Pozdrawiam,
      Paweł

  • Rysiek
    6 kwietnia, 2021

    Jeśli latasz piątkę w 15:35 na sprawdzianie i to z pełnego treningu, to musisz być w ostrym gazie!!! Pięknie, trzymam kciuki żeby to był rekordowy sezon! Szkoda tylko, że z zawodami taka bieda…

    Robisz dość duży kilometraż (wiem, subiektywne 😉 ) i do tego solidne jakościowe treningi. Ciekaw jestem, jaka jest u Ciebie proporcja twardej nawierzchni do miękkiej. Ja przy wyraźnie mniejszym kilometrażu odczuwam pewną obolałość – raczej mam wrażenie, że to obolałość „kostna”, a mniej mięśniowa.
    Zastanawiam się, czy borykasz się z podobnymi problemami lub masz na to jakieś „sposoby”?

    • Paweł Wysocki
      6 kwietnia, 2021

      Zobaczymy, co z tego będzie, ale faktycznie szkoda, że nie ma, gdzie startować, chociaż… Dzięki temu można spokojnie skupić się na treningu. Wiadomo, przydałyby się ze 2-3 starty przed tym docelowym, ale trzeba się dostosować do tego, co jest. Najbardziej mi brakuje luźnego dostępu do stadionu, gdzie przydałoby się polatać dwusetki i tempo…

      Ja biegam praktycznie tylko po twardym. Z pewnością to jest 90%. Nie odczuwam zmęczenia stawowego, ale wiem, co masz na myśli. Moim zdaniem to kwestia odpowiednich butów. Mi się bardzo dobrze biega w Adidas UB (są wygodne i bardzo odporne na zużycie). Być może u Ciebie to też kwestia masy ciała. Dwa pytania:
      1) w jakich butach biegasz?
      2) ile ważysz?

      Jak coś czuję w niezdrowym tego słowa znaczeniu, to niezwłocznie kontaktuje się z fizjo i bierzemy temat na warsztat.

      Pozdrawiam,
      Paweł

      • Rysiek
        6 kwietnia, 2021

        Dzięki za odpowiedź!
        Zdaję sobie sprawę z tego, że niższa masa pewnie by pomogła. Przez większość roku trzymam się w okolicach 72-73 kg (przy 177 cm wzrostu), mam plan żeby ze 3 kg urwać w najbliższych miesiącach, co mam nadzieję przełoży się też na lepsze bieganie. 😉
        Większość treningów robię w Pegasusach 37 i generalnie jestem z Nike dłuższą chwilę (poza lasem i trudniejszym terenem – tam biegam w Salomon Speedcross), może spróbuję czegoś też czegoś innego. 😉

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.